niewyruchana

Autor: daniel kot, Gatunek: Poezja, Dodano: 04 czerwca 2011, 14:39:09, Tagi:  Gymnop dies satie erik bez podtekstów daniel kot

niewyruchana od pięciu miesięcy
skomle o penisa
tego tamtego NIEWAŻNE
wsadź mi bzyknij wydymaj
winda jedzie 56 sekund
no dalej mamy czas
różowa miniówka w długich nogach
błyszczący ajfon obrośnięty chudymi
palcami czarny stanik wypełniony
piersiami wyruchaj mnie wyruchaj
i kiedy myślisz że to koniec cywilizacji
konstytucja prostytucji swobodne prawo
do pieprzenia się z każdym wszędzie
twoje serce rozłamuje się jak opłatek na dwoje
opada w głębokości w tobie i z cichym trzaskiem
dotyka dna jak flara przełamana na pół wrzucona
do studni,
jest

Komentarze (8)

  • Dlaczego przy takiej łatwości kontaktów płciowych zdarza się to bohaterce wiersza tylko raz na pięć miesięcy? Kobieta, która może robić to w windzie, ze wszystkimi i wszędzie,żyje w celibacie? Czemu podmiot liryczny cierpi? Z jakiego powodu: że musi tę kobietę zaspokajać w ciągu 56 sekund, czy że ona nie robi tego przez pięć miesięcy? I co na końcu "jest"?

  • Cierpi, bo to marzenie ściętej głowy.

  • czegoś mi tutaj wyraźnie brakuje; chodzi chyba o to, że wiersz w małej części jest dla mnie wierszem. tematyka jest interesująca, temat ciekawy (jeżeli w ogóle pasuje tutaj zastosowanie tego przymiotnika), ale brakuje wewnętrznego polotu. brakuje mi środków przekazu, brakuje ciekawej formy. tekst jest poprawny, ale nie skłania do żadnej refleksji, żaden z jego fragmentów nie pozostaje na dłużej w pamięci. wiem, o czym utwór był, ale już nie pamiętam jego treści. jutro zapomnę o nim całkowicie - i to jest, podejrzewam, spory problem dla czytelnika.
    warto się nad tym zastanowić, zmęczenie chyba nie sprzyja tworzeniu. zwłaszcza, kiedy leży się na ławce w buwie ;)

  • @Hortensja, a kto powiedział, że to łatwość kontaktów płciowych? może to tylko 'marzenia ściętej głowy' dziękuję-pani-Wando, napięcie którego nikt nie chce rozładować? celibat to chyba całkowita wstrzemięźliwość seksualna, a nie co półroczna, mimo wszystko ;) podmiot liryczny robi sobie gigantyczną refleksję nad kondycją ludzkiego pożądania i to sprawia, że cierpi. A na końcu nie wiem, co jest, właśnie nie wiem, a bardzo chciałbym wiedzieć.

    @alicja, a może to nie jest spory problem dla czytelnika, tylko problem czytelnika? ale tak poza tym, z grubsza- zgadzam się z twoimi argumentami.

  • Wiem, że się czepiam, napisał mi ktoś tutaj, że czytam wiersze po szkolarsku, ale ja naprawdę czytam wiersze po to, by się od poety czegoś dowiedzieć, jak on widzi cywilizację, przemiany, obyczaje, jak on się w tym czuje. Co on dostrzega. Przecież ja nie żądam ostatecznych odpowiedzi, diagnoz, ocen, ale to zawieszenie jest zbyt niepełne, bym mogła zrozumieć powód zaistnienia wiesza. Co jest na końcu, to skoro Autor nie wie, to co może wiedzieć bezradny Czytelnik? Według mnie jest orgazm. Jeśli orgazm jest panaceum na całe zło i balsamem na niesmak, to ok. bo podmiot liryczny się pogodził z rzeczą taką, jaka ona jest. Więc czas dokonany, a nie marzenie ściętej głowy. A pół roku dla młodego człowieka to celibat. Chyba, że to są starcy. W końcu stare kobiety też tak się ubierają.

  • Żałosny tekst.

  • Danielu, problem czytelnika byłby wyłącznie wtedy, kiedy tekst nie jest publikowany i ktoś go sobie, gdzieś tam, wygrzebał. tutaj jest jednak inaczej, bo tekst jest publikowany, jest więc przeznaczony do czytania. dlatego w tym kontekście zdecydowanie jest to kwestia problemu "dla" czytelnika a nie problemu czytelnika.

  • ala masz rację, przepraszam.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się